Mikro-, małe czy jednak część większej rodziny? Jak prawidłowo określić wielkość przedsiębiorstwa przed ubieganiem się o grant w ramach Industry Lab

Startup: kilkuosobowy zespół, niewielkie biuro, ograniczone przychody i produkt, który dopiero walczy o rynek. Mikroprzedsiębiorstwo? – Na pierwszy rzut oka – oczywiście, że tak.

W programach finansowanych ze środków Unii Europejskiej odpowiedź wcale nie musi być jednak tak prosta. Przy ubieganiu się o grant w ramach programów akceleracyjnych realizowanych przez DGA SA pod szyldem Industry Lab nie wystarczy sprawdzić liczby pracowników i ostatniego sprawozdania finansowego.

Autor: Adam Szumilas, ekspert ds. monitoringu, Industry Lab, DGA SA

Masz pięciu pracowników? – To jeszcze nie znaczy, że jesteś mikrofirmą.

Znaczenie może mieć również to, kto posiada udziały w spółce, jakie prawa ma inwestor, z jakimi przedsiębiorstwami startup jest powiązany, a nawet to czy za kilkoma formalnie odrębnymi firmami stoją te same osoby.

Z doświadczenia wiemy, że właśnie tutaj zaczyna się najwięcej problemów. Ale od początku.

Mały startup nie zawsze jest małym przedsiębiorstwem

Na początek liczby. Mikroprzedsiębiorstwo zatrudnia mniej niż 10 osób, a jego roczny obrót lub suma bilansowa nie przekracza 2 mln euro. W przypadku małego przedsiębiorstwa jest to mniej niż 50 osób oraz maksymalnie 10 mln euro obrotu lub sumy bilansowej.

Warto zwrócić uwagę na słowo „lub”. Jeżeli firma zatrudnia osiem osób, osiąga 2,4 mln euro obrotu, ale jej suma bilansowa wynosi 1,6 mln euro, samo przekroczenie limitu obrotu nie musi oznaczać utraty statusu mikroprzedsiębiorstwa. Limit zatrudnienia musi być spełniony zawsze, natomiast spośród dwóch kryteriów finansowych można oprzeć się na tym korzystniejszym dla wnioskodawcy.

W programach akceleracyjnych Industry Lab i Industry Lab GREEN realizowanych w ramach Startup Booster Poland jest to szczególnie istotne, ponieważ udział mogą brać przedsiębiorstwa posiadające status mikro- albo małego przedsiębiorcy. Samo zakwalifikowanie się do szeroko rozumianego sektora MŚP nie wystarczy.

Najpierw sprawdź, kogo właściwie liczysz

W dużym uproszczeniu można wyróżnić trzy sytuacje.

Przedsiębiorstwo samodzielne – zasadniczo wtedy, gdy udział innego przedsiębiorstwa w startupie (lub startupu w innym przedsiębiorstwie) pozostaje poniżej 25%. W takim przypadku co do zasady bierzemy pod uwagę dane samego startupu.

Przedsiębiorstwa partnerskie – najczęściej wtedy, gdy udział wynosi co najmniej 25%, ale nie przekracza 50% i jednocześnie jedna firma nie kontroluje drugiej. Wtedy odpowiednią część danych partnera dolicza się proporcjonalnie.

Przedsiębiorstwa powiązane – gdy jedna firma faktycznie kontroluje drugą, np. ma większość praw głosu, może powoływać większość członków jej organów albo w inny sposób wywiera dominujący wpływ, czyli możliwość faktycznego decydowania o najważniejszych sprawach spółki. W takim przypadku zasadniczo uwzględnia się 100% danych przedsiębiorstwa powiązanego.

Najczęstszy błąd nie polega jednak na pomyleniu progów finansowych. Problem zaczyna się wcześniej. Startup może zatrudniać trzy osoby i mieć niewielkie przychody, ale jeżeli należy do większej grupy albo pozostaje w określonych relacjach z innymi firmami, przy ustalaniu jego statusu trzeba uwzględnić również ich dane. Dlatego przed sięgnięciem po kalkulator warto odpowiedzieć na ważniejsze pytanie: Czy nasza firma jest przedsiębiorstwem samodzielnym, partnerskim czy powiązanym? Jeżeli jest samodzielna, sytuacja jest najprostsza – co do zasady analizujemy jej własne zatrudnienie i dane finansowe.  Jeżeli pomiędzy przedsiębiorstwami występuje relacja partnerska, część danych drugiej firmy trzeba doliczyć proporcjonalnie do posiadanego udziału. Przykładowo: jeżeli startup posiada 30% udziałów, ale 35% praw głosu w innym przedsiębiorstwie, co do zasady do swoich wyników powinien doliczyć 35% jego zatrudnienia, obrotu i sumy bilansowej.

Przy przedsiębiorstwach powiązanych konsekwencje są jeszcze większe – do danych startupu może być konieczne doliczenie 100% danych przedsiębiorstwa powiązanego. I wtedy trzyosobowy startup może nagle przestać być mikroprzedsiębiorstwem.

Inwestor ma 30% udziałów. Czy to problem?

Nie musi być. Ale nie wolno tego zignorować. Przy ocenie statusu przedsiębiorstwa nie wystarczy spojrzeć na tabelę udziałowców. Znaczenie mają również prawa głosu, możliwość powoływania lub odwoływania członków organów spółki, postanowienia umowy inwestycyjnej, porozumienia wspólników czy inne szczególne uprawnienia inwestora.

Może się więc zdarzyć, że podmiot posiada mniej niż połowę udziałów, a mimo to ma możliwość wywierania dominującego wpływu na przedsiębiorstwo. Z drugiej strony nie każdy inwestor posiadający więcej niż 25% udziałów automatycznie oznacza utratę samodzielności. Przepisy przewidują określone wyjątki, m.in. dla niektórych funduszy venture capital, aniołów biznesu, uczelni a nawet inwestorów instytucjonalnych. Każdą taką sytuację trzeba jednak ocenić indywidualnie. Sama etykieta „fundusz” albo „inwestor wspierający innowacje” nie rozstrzyga sprawy.

A jeśli spółki nie mają wspólnych udziałów?

To również nie zawsze zamyka temat. Powiązania pomiędzy przedsiębiorstwami mogą powstać także za pośrednictwem osoby fizycznej lub grupy osób działających wspólnie, jeżeli firmy funkcjonują na tym samym rynku albo na rynkach pokrewnych, tj. gdy firmy oferują podobne lub uzupełniające się produkty/usługi. Dlatego w bardziej złożonych przypadkach warto spojrzeć szerzej niż tylko na KRS.

Znaczenie mogą mieć między innymi wspólni właściciele, sposób zarządzania, klienci, dostawcy, pożyczki, poręczenia, wspólne zasoby, marka czy zaplecze organizacyjne. Zatem dwie spółki mogą mieć dwa numery KRS, dwóch księgowych i dwa rachunki bankowe, a z punktu widzenia zasad dotyczących pomocy publicznej nadal tworzyć jeden gospodarczy organizm.

Pięć etatów nie zawsze oznacza pięciu pracowników

Kolejna rzecz, która potrafi zaskoczyć, to sposób liczenia zatrudnienia. Przy ustalaniu wielkości przedsiębiorstwa wykorzystuje się tzw. roczne jednostki pracy – RJP.

Jedna RJP odpowiada jednej osobie pracującej w pełnym wymiarze przez cały rok. Osoby zatrudnione tylko przez część roku lub pracujące w niepełnym wymiarze czasu uwzględnia się proporcjonalnie.

Do personelu mogą być przy tym zaliczani nie tylko pracownicy zatrudnieni na umowę o pracę, lecz także właściciele kierujący przedsiębiorstwem czy wspólnicy regularnie pracujący w spółce i osiągający z tego korzyści finansowe. Dlatego brak klasycznych etatów nie zawsze oznacza zatrudnienie równe zeru.

Jednorazowy skok zatrudnienia? Niekoniecznie zmienia status

Dobrą wiadomością jest to, że jednorazowe przekroczenie jednego z progów co do zasady nie oznacza natychmiastowej zmiany kategorii przedsiębiorstwa. Jeżeli mikroprzedsiębiorstwo w jednym roku przekroczy 10 RJP, ale w kolejnym ponownie znajdzie się poniżej tego progu, może nadal zachować dotychczasowy status.

Zasada dwóch kolejnych okresów ma chronić przedsiębiorców przed konsekwencjami jednorazowych wahań zatrudnienia czy wyników finansowych. Nie powinno się jej jednak traktować jak uniwersalnego dwuletniego okresu bezpieczeństwa.

Runda inwestycyjna może zmienić sytuację z dnia na dzień

To szczególnie ważne dla startupów. Jeżeli przedsiębiorstwo zostaje przejęte przez większą firmę, wchodzi do grupy kapitałowej albo po rundzie inwestycyjnej staje się przedsiębiorstwem partnerskim lub powiązanym, zmiana statusu może nastąpić już w momencie przeprowadzenia transakcji.

Nie zawsze trzeba więc czekać na dwa kolejne sprawozdania finansowe. Ma to praktyczne znaczenie wtedy, gdy pomiędzy zgłoszeniem do programu a podpisaniem umowy o powierzenie grantu planowana jest runda inwestycyjna, konwersja pożyczki na udziały albo wejście inwestora strategicznego.

Status przedsiębiorstwa w dniu aplikowania nie musi być bowiem taki sam jak jego status w dniu udzielenia pomocy.

Co sprawdzić przed złożeniem oświadczenia o statusie MSP?

Zanim startup potwierdzi swój status, dobrze wykonać kilka kroków.

Po pierwsze – policzyć zatrudnienie w RJP i zebrać dane dotyczące obrotu oraz sumy bilansowej.

Po drugie – odtworzyć aktualną strukturę właścicielską i sprawdzić czy w ostatnim czasie następowały w niej zmiany.

Po trzecie – przeanalizować nie tylko procent udziałów, lecz także prawa głosu, umowę spółki, umowy inwestycyjne, porozumienia wspólników oraz szczególne prawa inwestorów.

Po czwarte – ustalić, czy firma ma przedsiębiorstwa partnerskie lub powiązane. Jeśli tak, potrzebne mogą być również ich dane finansowe i dane dotyczące zatrudnienia.

I wreszcie – jeżeli struktura jest bardziej złożona, nie opierać całej analizy wyłącznie na aktualnym odpisie z KRS.

Pomocniczo można skorzystać z kwalifikatora MŚP udostępnianego przez PARP, ale przy skomplikowanej strukturze właścicielskiej narzędzie nie zastąpi samodzielnej analizy konkretnej sytuacji przedsiębiorstwa.

Najważniejsze pytanie nie brzmi: „ile osób zatrudniamy?”

Znacznie lepsze pytanie brzmi: „Czyje dane musimy uwzględnić razem z naszymi?”.Dopiero po ustaleniu czy przedsiębiorstwo jest samodzielne, partnerskie, czy powiązane, można prawidłowo zsumować zatrudnienie oraz dane finansowe i porównać je z właściwymi progami.

W świecie startupów często mówi się, że najważniejszy jest zespół. Przy określaniu statusu MŚP czasami trzeba jednak pamiętać również o „rodzinie”: inwestorze, spółce matce, spółkach siostrach i innych podmiotach, których dane mogą mieć znaczenie dla wyniku całej analizy.

Dlatego statusu mikro- lub małego przedsiębiorcy nie warto określać „na wyczucie”. W programach akceleracyjnych może on bowiem decydować o możliwości uzyskania wsparcia.

Artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. W przypadku złożonych struktur właścicielskich, zmian inwestorskich lub potencjalnych powiązań przez osoby fizyczne warto przeprowadzić indywidualną analizę sytuacji przedsiębiorstwa według stanu właściwego dla momentu udzielenia pomocy.